Logo na ścianie recepcji albo litery na elewacji to dziś jeden z najtańszych sposobów, by marka wyglądała poważnie — pod warunkiem, że są dobrze zaprojektowane i zrobione z właściwego materiału. Poniżej tłumaczymy, czym różnią się litery 3D z plexi, Dibondu i styroduru, jak działa podświetlenie LED, na co uważać przy montażu i co realnie wpływa na koszt.
Litery 3D (przestrzenne) to wycinane i składane znaki o realnej głębokości — w odróżnieniu od płaskiej naklejki czy wydruku. Głębia sprawia, że logo rzuca cień, łapie światło i wygląda na trwałe oraz „drogie".
Plexi to wybór premium: gładkie, daje się polerować i świetnie rozprasza światło — idealne do liter podświetlanych i recepcji. Dibond (kompozyt aluminiowy) jest lekki i sztywny, najczęstszy na elewacje i większe formaty. Styrodur jest bardzo lekki i tani w dużych formatach — na eventy, targi i fotościanki.
Frontowe świeci przez lico — mocne i czytelne, dobre na elewacje. Boczne („halo") rzuca poświatę na ścianę za literą — eleganckie, premium, do recepcji. Pełne łączy oba efekty. Barwę światła (ciepłą, neutralną, zimną) dobiera się do marki i wnętrza.
We wnętrzu montaż jest prosty: bezpośrednio do ściany lub na dystansach (dla „halo"). Na elewacji liczą się: podłoże, waga liter, dostęp (zwyżka, rusztowanie, technika linowa) oraz odporność na UV i wilgoć. W części miast obowiązują uchwały krajobrazowe — warto to sprawdzić przed produkcją.
Cena zależy od materiału i grubości, rozmiaru i liczby znaków, rodzaju podświetlenia, wykończenia (polerowanie, lakier, druk UV) oraz zakresu montażu. Dlatego reklamy przestrzennej nie wycenia się „za m²" — każdą realizację wycenia się indywidualnie na podstawie briefu i wizualizacji.
Wystarczy logo w pliku oraz informacja o miejscu i pożądanym efekcie. Na tej podstawie powstaje wizualizacja 3D do akceptacji — dopiero potem rusza produkcja i montaż.